Blog > Komentarze do wpisu
Nostalgia
czyli skutki wieczoru spod znaku FADO...

Wieczór… Zapaliła światło, bo jutro nie będzie światła księżyca. Nad stołem jarzy się żółtawym, migotliwym blaskiem żarówka, energooszczędna, bo tak trzeba, bo … Promień światła sączy się wprost na stary brulion z wypłowiałymi kartkami, pokrytymi pięknym pismem kreślonym kobaltowym atramentem. Opisywane miasta, jakie już zobaczyła, ludzie i twarze, i gesty zapisane jako dobro i zło, cisza i spokój. Teraz już nie pisze się atramentem, teraz już nie pisze się listów, teraz już nie pisze się … Kaligrafia to przeżytek, piękne historie to archaizm, teraz nie ma już nic. Kładzie dłoń na skórzanej oprawie.  Noc.  Nie lubi jej. Noc znaczy... Nie może.  Nie dzisiaj.  Dzisiaj jest pełnia. Nikt już nie pamięta o pełni. Nikt już nie pamięta, tego co było. Kiedy noc zapada nad jej miastem, jak statek bez żagli, cały dom przypomina ruinę bez okien gdzie chłód przenika ludzi, jak na zimnym poddaszu … wieczór przynosi ciszę, która budzi się nad miastem… Skazana na swe nieszczęście pachnąca ludzką samotnością, smakuje chleb ze smutkiem otulona poranioną ciszą… Już się skrada. Po woli, nieubłaganie i z cholerną dokładnością. W czasie i przestrzeni. Bez kresu, bez końca,nieopowiedziany zaczyna w niej wędrować. Byle nie zasnąć. Prawdy istnieją tylko w zakamarkach umysłu, prawdy, które wyznaczają jej drogę. Los, przeznaczenie. Czytanie we własnym przeznaczeniu nie może zmienić szczęścia. Przekleństwo. Deszcz, jak lament zagubionej dziewczynki. Czarne skrzydła z tyłu głowy, szklanka , absynt, absurd. Słowa, zdania,  bez sensu, bez ładu. Wypluwane, wyciskane, wymyślone. W dół schodami, do okna. Wygląda na miasto, na wyciągnięcie dłoni, skrzące się energooszczędnymi żarówkami. Dochodzi do drzwi, przechodzi przez prawdziwe życie.  



niedziela, 14 sierpnia 2011, trocheponizejnieba

Komentarze
2011/08/15 07:09:50
A jednak ktoś jeszcze pamięta o pełni. Nie da się o niej zapomnieć, zwłaszcza, że księżyc ma dzisiaj kolor starego złota. Ciężko byłoby go nazwać srebrnym globem, lecz on jest raczej lampą Alladyna, lub dogasającym słońcem. Razem z zapadającym zmrokiem przynosi chłód i sny nocy letniej. Za oknem szumią liście drzew smakując ostatnie krople deszczu. Czuję jak ogarnia mnie spokój i tęsknota za słowami najdelikatniejszymi.

Pani Magdo pięknie Pani pisze i myśli.